Wtorek, 12.06.12, godz. 23:14

Kończy się nasz drugi dzień w szpitalu.

Mam tutaj doświadczenia surrealistyczne, zupełnie dla mnie nietypowe.

Dzisiaj wieczorem kibicowałem z dwoma mami Polakom grającym z Rosjanami.

Jedna z mam, Ukrainka, co chwilę krzyczała: „Choliera!”

No, ale jakoś naszym poszło! Choć „Cudu nad Wisłą” nie było…

Szymon, 2 godziny po otrzymaniu chemii zasnął kamiennym snem. W pewnym momencie spojrzałem na niego, a on śpi jak kamień w pozycji siedzącej. W jednej ręce trzymał dźwig z klocków Lego, w drugiej płytę DVD Sponge Boba Kanciastoportego i tak spał.

To jak reaguje na chemię jest czasami dziwne. Tak głęboko spał, że czasami sprawdzałem, czy w ogóle żyje. Ręce miał ciepłe, twarz zimną.

Obudził się na chwilę w czasie drugiej połowy meczu. Wypił kubek swojej ulubionej wody truskawkowej, powiedział do mnie: „Ja tam tato nic nie widzę w tym całym Euro!” i ponownie zasnął.

Photo credit: Joanna Kurczewska-Kozyra

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *