Dwa razy śmiałem się do łez!

Kiedy ostatni raz się śmiałeś? Kiedy śmiałeś się tak, że aż się popłakałeś? Dzisiaj uświadomiłem sobie, że od uaktywnienia się choroby mojego syna, czyli od 6 miesięcy, śmiałem się tak dwukrotnie.

Po raz pierwszy na początku czerwca w Szczecinie. Byłem ze Sławkiem i Beatą w drodze do Świnoujścia. Namówiłem ich, abyśmy zatrzymali się w Szczecinie. Beata poszła pooglądać co nowego w sklepach, a my ze Sławkiem udaliśmy się do kina na film „Nietykalni”. Byłem oczarowany. Od dziecka kocham kino, ale ostatnio rzadko trafiam na film, który w moich oczach byłby wybitny, a ten właśnie takim się okazał.

Czytaj dalej Dwa razy śmiałem się do łez!

Jest mi głupio…

Gdy byłem z moim synem w Warszawie na trzecim kursie chemii w czerwcu, miałem doświadczenie, które naprawdę zmusiło mnie do myślenia.

Pierwszego dnia pobytu nalewałem na stołówce do kubka kompot z dużego szpitalnego termosu. Za mną stała nastolatka trzymając w prawej ręce talerz z zupą. Myślałem, że stoi w kolejce za kompotem i że w lewej ręce ma pusty kubek, więc powiedziałem:

– Nadstaw kubek, a nachylę ci termos.

Popatrzyła mi w oczy i bez słowa uśmiechnęła się.

Zerknąłem wtedy na jej lewą rękę, a ona lewej ręki nie miała… amputowana.

Czytaj dalej Jest mi głupio…

Lekcje, które sobie przyswoiliśmy

Wczoraj wieczorem rozmawiałem z moją żoną na temat lekcji, które sobie przyswoiliśmy obserwując poważnie chore dzieci, szczególnie w pierwszej fazie uaktywnienia się choroby, która często jest kluczowa (niektóre choroby nie dają dużo czasu na właściwą reakcję, aby uratować dziecko przed trwałym kalectwem, czy też chorobą).

Być może dla Ciebie poniższe myśli są oczywiste, weź jednak pod uwagę, że dla nas świat poważnie chorych dzieci jest czymś zupełnie nowym.

Czytaj dalej Lekcje, które sobie przyswoiliśmy