Co usłyszeliśmy w Warszawie?

Szymon_Warszawa_17_maj_3Właśnie powróciłam z Szymonem z kolejnych konsultacji w Centrum Zdrowia Dziecka w Warszawie. W czwartek udało nam się szybko przejść przez badanie na tomografie, a potem do wpół do trzeciej czekaliśmy na wizytę u pani onkolog.

Dobra nowina

Już na wejściu usłyszeliśmy, że są dwie wiadomości – jedna dobra, druga nie. Dobra jest taka, że nie ma nowotworu – guz nie odrasta. Z tego powodu kolejna wizyta na onkologii w Warszawie dopiero w listopadzie. Będziemy tu przyjeżdżać tylko raz na pół roku. Cieszymy się z tego, bo z Gryfowa do Warszawy jest bardzo daleko, jesteśmy poza domem 3 dni.

Czytaj dalej Co usłyszeliśmy w Warszawie?

Minął 5 tydzień naświetlań, jedziemy do domu

Szymuś pierwszy raz w życiu na koniu.

Kolejny etap naszej podróży za nami!

W poniedziałek po południu byliśmy na wyjeździe w Warce pod Warszawą, organizowanym przez jakąś fundację. Spędziliśmy pół dnia na teranie hotelu Sielanka nad Pilicą, przy którym jest stadnina koni. Szymkowi bardzo się podobało. Smażyliśmy kiełbaski, jeździł kilka razy na motorze, na koniu, jechaliśmy bryczką, a potem dostał jeszcze jakieś prezenty.

Wyleczyliśmy wszystkie zęby, które dało się wyleczyć i przeszliśmy do końca wszystkie naświetlania, włącznie 30 lamp.

Czytaj dalej Minął 5 tydzień naświetlań, jedziemy do domu

Kierunek modlitwy

Przez całą chorobę Szymka uczymy się modlitwy o jego wyzdrowienie. Jako, że nie mieliśmy pojęcia o tym w jaki sposób wygląda proces leczenia takiej choroby, modliliśmy się po prostu o to, co przed nami i tak dotarliśmy aż do tego dnia. Zresztą do tej pory żyliśmy z dnia na dzień, nie wiedząc, co przyszłość ma dla nas.

Z drugiej jednak strony, czy ktokolwiek wie, co przyszłość ma dla niego? Najczęściej brniemy przez życie w naszych koleinach i wydaje nam się, że tak będzie ciągnęło się to latami, ale życie zaskakuje nas gwałtownymi „zwrotami akcji” najczęściej w zupełnie nieoczekiwanych momentach.

Czytaj dalej Kierunek modlitwy

Zamyka się kolejny etap walki z chorobą Szymka

Przywiozłam Warszawę do przypięcia na lodówkę.

We wtorek o wpół do dziewiątej rano wyruszyłam spod Centrum Zdrowia Dziecka z Szymonkiem do warszawskiego szpitala na Wawelskiej. Tam zrobili mu maskę do naświetleń, a potem tomografię. Chcieli dokładnie określić w jakich punktach powinni go naświetlać.

Do tego szpitala jechałam z innymi rodzicami i dziećmi chorymi na nowotwory. Poznałam mamę, która leczy w różnych szpitalach swoją małą córeczkę już od czterech lat. Była załamana. Mówiła, że już nie ma siły, ale stara się jakoś trzymać ze względu na dziecko.

Czytaj dalej Zamyka się kolejny etap walki z chorobą Szymka

Niedziela, 08.07.12, godz. 14:54

To już ostatni, piąty dzień w szpitalu.

O 15:00 mamy wyjść na wolność.

Szymonek zniósł ten kurs chemii w miarę dobrze. Trochę gorączkował, czasami ze skóry pot ściekał mu dużymi kroplami, histeryzował, a dzisiaj rano haftował, trzymając sobie na wszelki wypadek przez cały czas miskę pod ręką, ale tak ogólnie rzecz biorąc nie było źle.

Jakoś poszło, jest tylko bardzo słaby.

Za nami jest już czwarty kurs chemii.

Czytaj dalej Niedziela, 08.07.12, godz. 14:54