Minął pierwszy tydzień naświetlań

Pierwszy tydzień naświetlań minął. Skreśliliśmy pięć dni. U nas tydzień ma pięć dni, bo tyle trwają naświetlania, a sobota i niedziela są wolne, jak w szkole.

Dzięki Bogu Szymon czuje się bardzo dobrze. Przyzwyczaił się do zakładania maski i naświetlanie nie stanowi dla niego problemu.

Przy oddziale Onkologii działa Fundacja „Nasze Dzieci”, która organizuje raz w tygodniu dla dzieci leczonych onkologicznie wycieczki po Warszawie, a także różnego rodzaju  warsztaty i zajęcia plastyczne. W czwartek zabrali nas do manufaktury cukierków, gdzie każde dziecko samodzielnie mogło zrobić 2 lizaki. Dzieci miały ogromną frajdę. Później był McDonald.

Czytaj dalej Minął pierwszy tydzień naświetlań

Kierunek modlitwy

Przez całą chorobę Szymka uczymy się modlitwy o jego wyzdrowienie. Jako, że nie mieliśmy pojęcia o tym w jaki sposób wygląda proces leczenia takiej choroby, modliliśmy się po prostu o to, co przed nami i tak dotarliśmy aż do tego dnia. Zresztą do tej pory żyliśmy z dnia na dzień, nie wiedząc, co przyszłość ma dla nas.

Z drugiej jednak strony, czy ktokolwiek wie, co przyszłość ma dla niego? Najczęściej brniemy przez życie w naszych koleinach i wydaje nam się, że tak będzie ciągnęło się to latami, ale życie zaskakuje nas gwałtownymi „zwrotami akcji” najczęściej w zupełnie nieoczekiwanych momentach.

Czytaj dalej Kierunek modlitwy

Zamyka się kolejny etap walki z chorobą Szymka

Przywiozłam Warszawę do przypięcia na lodówkę.

We wtorek o wpół do dziewiątej rano wyruszyłam spod Centrum Zdrowia Dziecka z Szymonkiem do warszawskiego szpitala na Wawelskiej. Tam zrobili mu maskę do naświetleń, a potem tomografię. Chcieli dokładnie określić w jakich punktach powinni go naświetlać.

Do tego szpitala jechałam z innymi rodzicami i dziećmi chorymi na nowotwory. Poznałam mamę, która leczy w różnych szpitalach swoją małą córeczkę już od czterech lat. Była załamana. Mówiła, że już nie ma siły, ale stara się jakoś trzymać ze względu na dziecko.

Czytaj dalej Zamyka się kolejny etap walki z chorobą Szymka

Wtorek, 03.07.12, godz. 20:17

Grad, który przywitał nas w Warszawie.

Dzisiaj przejechaliśmy samochodem kawał Polski, ale w końcu szczęśliwie dotarliśmy do hotelu przy Centrum Zdrowia Dziecka.

Nie jechaliśmy przez Warszawę. Objechaliśmy ją od południowej strony przez Grójec i Górę Kalwarii. Ukrop był niemiłosierny, na szczęście w samochodzie mamy dobrą klimatyzację.

Po pół godziny od podjechania pod hotel nastąpiło oberwanie chmury i przez dłuższy czas sypały się z nieba pokaźne kulki gradu (patrz obok zdjęcie z mojej komórki). Nakryłem czymś samochód, stanąłem na dworze i modliłem się, żeby nie popękały szyby, ale wydaje się, że wszystko jest OK, choć tak naprawdę to okaże się dopiero jutro.

Czytaj dalej Wtorek, 03.07.12, godz. 20:17

Piątek, 29.06.12, godz. 22:14

Dzisiaj Szymon dostał świadectwo ukończenia 2 klasy, co prawda zaocznie, bo nie chciał iść po odbiór świadectwa.

Nie chce wychodzić z domu i być wśród ludzi. Czasami spotyka się tylko ze swoim kolegą Kacprem.

Serce boli, gdy patrzymy na zdrowe dzieci, które cieszą się z wakacji, a Szymonek musi jechać do szpitala. Jego wakacje będą takie sobie, ale cieszymy się, że jest i dostał świadectwo.

Czytaj dalej Piątek, 29.06.12, godz. 22:14

Poniedziałak, 18.06.12, godz. 12:13

Szymuś dotarł w ubiegły piątek do domu zmęczony, ale bardzo szczęśliwy. Na drugi dzień rano wołał: „Mamo, zrób mi jajecznicę, bo ‘mi język ucieka z głodu’”. W szpitalu nic nie chciał jeść. Najpiękniejsze słowa z ust mojego dziecka: „Jeść!”.

Doszedł do siebie i czuje się dobrze. Ma jeszcze tylko na skórze jakąś dziwną wysypkę, która mu pozostała po leczeniu chemią.

Czytaj dalej Poniedziałak, 18.06.12, godz. 12:13