31 stycznia moja żona była z Szymonem na konsultacjach w Warszawie

Nie pisałem wcześniej, bo wszyscy się pochorowaliśmy i nasze mieszkanie było szpitalem polowym przez dwa tygodnie. Cała nasza piątka leżała w łóżkach i biegaliśmy do toalety wymiotować.

Pod atakiem wirusów

Dwa tygodnie temu nasza Ola Misia przyniosła ze żłobka jakiś wirus. Najpierw miała ostre zapalenie gardła, które później zaatakowało jej lewe ucho. Odsiedziałem z nią dwa razy w przychodni, a dwa razy cisnąłem wieczorami na pogotowie i jeździłem w poszukiwaniu aptek.

Czytaj dalej 31 stycznia moja żona była z Szymonem na konsultacjach w Warszawie