3 lata i 4 miesiące

d5bd8eec2e4f77657ab8beb8012dc737 (1)Mija kolejny rok, więc stwierdziłem, że to jest świetny moment, aby napisać kolejny wpis przedstawiający sytuację mojego syna.

W maju Szymonowi zrobiono korektę zeza. Przed zabiegiem miał zeza w lewą stronę, po zabiegu przesunął mu się w prawą (czyli zabieg nie przyniósł takiego skutku, jakiego się spodziewaliśmy). Później mieliśmy trochę zabawy z okularami – co jakiś czas wymienialiśmy szkła, które trzeba było dostosować, a także naprawialiśmy okulary, bo Szymek je rozbijał (nawiasem mówiąc znowu są w naprawie).

Czytaj dalej 3 lata i 4 miesiące

31 stycznia moja żona była z Szymonem na konsultacjach w Warszawie

Nie pisałem wcześniej, bo wszyscy się pochorowaliśmy i nasze mieszkanie było szpitalem polowym przez dwa tygodnie. Cała nasza piątka leżała w łóżkach i biegaliśmy do toalety wymiotować.

Pod atakiem wirusów

Dwa tygodnie temu nasza Ola Misia przyniosła ze żłobka jakiś wirus. Najpierw miała ostre zapalenie gardła, które później zaatakowało jej lewe ucho. Odsiedziałem z nią dwa razy w przychodni, a dwa razy cisnąłem wieczorami na pogotowie i jeździłem w poszukiwaniu aptek.

Czytaj dalej 31 stycznia moja żona była z Szymonem na konsultacjach w Warszawie

Minął czwarty tydzień naświetlań

Od poniedziałku do piątku naświetlania.

Szymon czuje się dobrze, choć zaczyna coraz bardziej tęsknić za rodziną, Gryfowem i szkołą.

Wyniki ma dobre. Pani doktor mówi, że wygląda bardzo dobrze, taki też jest jego stan. Bierze tylko tabletki na uzupełnienie magnezu, którego brakuje mu w organizmie po leczeniu chemią. Brak magnezu przekładał się na dość silny ból, który odczuwał w kościach.

Czytaj dalej Minął czwarty tydzień naświetlań

Minął trzeci tydzień naświetlań

Mój Szymek z Magikiem. Skupiony opanowuje sztukę robienia balonowego pudelka.

Szymon czuje się dobrze, jest tylko bardzo słaby. Po przejściu kilometra siada i nie chce się ruszyć. Nie chce też nic jeść, więc wciskam w niego co się da, byleby coś jadł. Lekarka po zważeniu go powiedziała, że przytył 150 gram, to dobry znak.

Nasze szpitalne życie to rutyna. O ósmej stawiamy się na oddział dzienny, rozmowa z pielęgniarkami, potem wyjazd na naświetlania. Kilka razy w tygodniu chodzimy też do dentysty. Szymon uczy się, jak sobie radzić z bólem. Po chemii większość zębów ma do leczenia.

Na naświetlania jeździmy jeszcze z trzema chłopakami. Dla dzieciaków absolutnym hitem jest Kanadyjczyk iluzjonista. Chłopcy każdego dnia czekają na niego z niecierpliwością. Jego żona, Polka, jest naświetlana na Wawelskiej, a on w tym czasie zabawia dzieci „magicznymi” sztuczkami i uczy je robić różne rzeczy z balonów. Ma w oczach chłopaków 100% szacunku. Nazywają go Magik.

Czytaj dalej Minął trzeci tydzień naświetlań

Minął drugi tydzień naświetlań

Na szczęście widzimy światło w tunelu!

Dzięki Bogu Szymonek czuje się dobrze.

Nie do końca zdawałam sobie sprawę, jak bardzo groźne mogą być powikłania naświetlań. W środę pierwszy raz był naświetlany Przemek (trochę starszy od naszego syna). Był wesoły i pogodny. Po powrocie z naświetlań położył się spać, ale w pewnym momencie źle się poczuł i w końcu został przewieziony na oddział intensywnej terapii. Nastąpił duży obrzęk mózgu w wyniku naświetlań. Dla nas, mam, był to wielki wstrząs emocjonalny. Dzisiaj lekarze mieli próbować odłączyć chłopca od aparatury podtrzymującej życie.

Byliśmy u dentysty i Szymon poradził sobie tym razem całkiem dobrze. Jakoś się oswaja ze stomatologiem.

Czytaj dalej Minął drugi tydzień naświetlań

Minął pierwszy tydzień naświetlań

Pierwszy tydzień naświetlań minął. Skreśliliśmy pięć dni. U nas tydzień ma pięć dni, bo tyle trwają naświetlania, a sobota i niedziela są wolne, jak w szkole.

Dzięki Bogu Szymon czuje się bardzo dobrze. Przyzwyczaił się do zakładania maski i naświetlanie nie stanowi dla niego problemu.

Przy oddziale Onkologii działa Fundacja „Nasze Dzieci”, która organizuje raz w tygodniu dla dzieci leczonych onkologicznie wycieczki po Warszawie, a także różnego rodzaju  warsztaty i zajęcia plastyczne. W czwartek zabrali nas do manufaktury cukierków, gdzie każde dziecko samodzielnie mogło zrobić 2 lizaki. Dzieci miały ogromną frajdę. Później był McDonald.

Czytaj dalej Minął pierwszy tydzień naświetlań

Naświetlania ruszyły – zaczęliśmy odliczać dni

Pierwszy dzień naświetlania mamy za sobą.

Szymon bardzo przeżywał i płakał. Nie podobała mu się maska do naświetlania, która go uciska.

Najpierw miał robione badania na symulatorze, a później na aparacie do naświetlań właściwe leczenie. Kiedy dowiedział się, że to pierwsze badanie to „ćwiczenia” i czeka go jeszcze jedno, bardzo się popłakał.

Był jednak dzielny i wytrzymał naświetlanie.

Czytaj dalej Naświetlania ruszyły – zaczęliśmy odliczać dni

Zamyka się kolejny etap walki z chorobą Szymka

Przywiozłam Warszawę do przypięcia na lodówkę.

We wtorek o wpół do dziewiątej rano wyruszyłam spod Centrum Zdrowia Dziecka z Szymonkiem do warszawskiego szpitala na Wawelskiej. Tam zrobili mu maskę do naświetleń, a potem tomografię. Chcieli dokładnie określić w jakich punktach powinni go naświetlać.

Do tego szpitala jechałam z innymi rodzicami i dziećmi chorymi na nowotwory. Poznałam mamę, która leczy w różnych szpitalach swoją małą córeczkę już od czterech lat. Była załamana. Mówiła, że już nie ma siły, ale stara się jakoś trzymać ze względu na dziecko.

Czytaj dalej Zamyka się kolejny etap walki z chorobą Szymka