Piątek, 06.07.12, godz. 23:47

Nowy wenflon

Mija nasz trzeci dzień w szpitalu. Prawie wszyscy śpią, a ja postanowiłem zwyczajowo napisać parę zdań, aby podsumować kolejny dzień naszej „podróży”.

Od dwóch dni Szymon bierze chemię.

Dyżurujemy przy jego łóżku na zmianę z moją żoną.

Po godzinie czternastej dostał dreszczy i zaczęła się obniżać temperatura jego ciała. Potem dostał wysokiej gorączki. Podano mu leki.

Płakał i jęczał ponad godzinę.

Czytaj dalej Piątek, 06.07.12, godz. 23:47

Jest mi głupio…

Gdy byłem z moim synem w Warszawie na trzecim kursie chemii w czerwcu, miałem doświadczenie, które naprawdę zmusiło mnie do myślenia.

Pierwszego dnia pobytu nalewałem na stołówce do kubka kompot z dużego szpitalnego termosu. Za mną stała nastolatka trzymając w prawej ręce talerz z zupą. Myślałem, że stoi w kolejce za kompotem i że w lewej ręce ma pusty kubek, więc powiedziałem:

– Nadstaw kubek, a nachylę ci termos.

Popatrzyła mi w oczy i bez słowa uśmiechnęła się.

Zerknąłem wtedy na jej lewą rękę, a ona lewej ręki nie miała… amputowana.

Czytaj dalej Jest mi głupio…

Poniedziałek, 04.06.12, godz. 19:43

Od tygodnia mam taki sobie czas. Choroba Szymona boli mnie coraz bardziej. Trudno mi się skoncentrować na robieniu właściwych rzeczy w natłoku tych wszystkich rzeczy, którymi muszę się zająć. Po raz pierwszy od dwudziestu lat jestem kiepsko skoncentrowany i raczej niezdyscyplinowany. Jestem przeciwieństwem tego kim byłem do tej pory przez ubiegłe dwadzieścia lat. Jakaś gumka we mnie strzeliła, albo „coś”…

Czytaj dalej Poniedziałek, 04.06.12, godz. 19:43