3 lata i 4 miesiące

d5bd8eec2e4f77657ab8beb8012dc737 (1)Mija kolejny rok, więc stwierdziłem, że to jest świetny moment, aby napisać kolejny wpis przedstawiający sytuację mojego syna.

W maju Szymonowi zrobiono korektę zeza. Przed zabiegiem miał zeza w lewą stronę, po zabiegu przesunął mu się w prawą (czyli zabieg nie przyniósł takiego skutku, jakiego się spodziewaliśmy). Później mieliśmy trochę zabawy z okularami – co jakiś czas wymienialiśmy szkła, które trzeba było dostosować, a także naprawialiśmy okulary, bo Szymek je rozbijał (nawiasem mówiąc znowu są w naprawie).

Czytaj dalej 3 lata i 4 miesiące

Co usłyszeliśmy w Warszawie?

Szymon_Warszawa_17_maj_3Właśnie powróciłam z Szymonem z kolejnych konsultacji w Centrum Zdrowia Dziecka w Warszawie. W czwartek udało nam się szybko przejść przez badanie na tomografie, a potem do wpół do trzeciej czekaliśmy na wizytę u pani onkolog.

Dobra nowina

Już na wejściu usłyszeliśmy, że są dwie wiadomości – jedna dobra, druga nie. Dobra jest taka, że nie ma nowotworu – guz nie odrasta. Z tego powodu kolejna wizyta na onkologii w Warszawie dopiero w listopadzie. Będziemy tu przyjeżdżać tylko raz na pół roku. Cieszymy się z tego, bo z Gryfowa do Warszawy jest bardzo daleko, jesteśmy poza domem 3 dni.

Czytaj dalej Co usłyszeliśmy w Warszawie?

Co czują łysi?

Wesołych Świąt!

Szymon czuje się dobrze i stopniowo wraca do zdrowia.

Ostatnio nasza znajoma, która widzi Szymka tylko raz na parę tygodni powiedziała, że to jest zdumiewające, jak jego stan się poprawił.

Mój syn je i wrócił do normalnego funkcjonowania, choć z moją żoną widzimy, że nie jest w pełni tym dzieckiem, którym był przed chorobą. Nowotwór odcisnął na nim swoje piętno, ale mamy nadzieję i wierzymy, że z czasem wszystko dobrze się ułoży i Szymon stanie zupełnie na nogi, zarówno fizycznie, jak i emocjonalnie.

Czytaj dalej Co czują łysi?

Minął 5 tydzień naświetlań, jedziemy do domu

Szymuś pierwszy raz w życiu na koniu.

Kolejny etap naszej podróży za nami!

W poniedziałek po południu byliśmy na wyjeździe w Warce pod Warszawą, organizowanym przez jakąś fundację. Spędziliśmy pół dnia na teranie hotelu Sielanka nad Pilicą, przy którym jest stadnina koni. Szymkowi bardzo się podobało. Smażyliśmy kiełbaski, jeździł kilka razy na motorze, na koniu, jechaliśmy bryczką, a potem dostał jeszcze jakieś prezenty.

Wyleczyliśmy wszystkie zęby, które dało się wyleczyć i przeszliśmy do końca wszystkie naświetlania, włącznie 30 lamp.

Czytaj dalej Minął 5 tydzień naświetlań, jedziemy do domu

Kierunek modlitwy

Przez całą chorobę Szymka uczymy się modlitwy o jego wyzdrowienie. Jako, że nie mieliśmy pojęcia o tym w jaki sposób wygląda proces leczenia takiej choroby, modliliśmy się po prostu o to, co przed nami i tak dotarliśmy aż do tego dnia. Zresztą do tej pory żyliśmy z dnia na dzień, nie wiedząc, co przyszłość ma dla nas.

Z drugiej jednak strony, czy ktokolwiek wie, co przyszłość ma dla niego? Najczęściej brniemy przez życie w naszych koleinach i wydaje nam się, że tak będzie ciągnęło się to latami, ale życie zaskakuje nas gwałtownymi „zwrotami akcji” najczęściej w zupełnie nieoczekiwanych momentach.

Czytaj dalej Kierunek modlitwy

Poniedziałek, 02.07.12, godz. 23:47

Spakowaliśmy wszystkie nasze graty i wyruszyliśmy!

Dzisiaj rano Dorota była z Szymonkiem na badaniu krwi. Płytki skoczyły do góry. W czwartek miał tylko 39, a dzisiaj 132 (jeśli dobrze kojarzę liczby, które podała mi żona przez telefon, ale mogłem coś pokręcić. W każdym razie poziom płytek bardzo wzrósł.) Tak, czy inaczej pani onkolog powiedziała, że zaprasza do Warszawy, więc wyruszyliśmy.

Cieszymy się z tego powodu, bo modliliśmy się o to usilnie wraz z przyjaciółmi.

W czasie ostatniego pobytu w szpitalu lekarka powiedziała mi, że prawdopodobnie ten kurs chemii Szymon będzie znosił źle, więc powinniśmy uzbroić się w cierpliwość i przygotować na to, że w Warszawie zostaniemy parę dni dłużej.

Czytaj dalej Poniedziałek, 02.07.12, godz. 23:47

Lekcje, które sobie przyswoiliśmy

Wczoraj wieczorem rozmawiałem z moją żoną na temat lekcji, które sobie przyswoiliśmy obserwując poważnie chore dzieci, szczególnie w pierwszej fazie uaktywnienia się choroby, która często jest kluczowa (niektóre choroby nie dają dużo czasu na właściwą reakcję, aby uratować dziecko przed trwałym kalectwem, czy też chorobą).

Być może dla Ciebie poniższe myśli są oczywiste, weź jednak pod uwagę, że dla nas świat poważnie chorych dzieci jest czymś zupełnie nowym.

Czytaj dalej Lekcje, które sobie przyswoiliśmy