Poniedziałek, 11.06.12, godz. 22:34

Rozpoczęła się trzecia runda walki Szymka z nowotworem.

Rano obeszliśmy kilka gabinetów i odsiedzieliśmy w poczekalni. W czasie zakładania wenflonu mieliśmy małą „awarię” – pękła Szymonkowi żyła. Udało się pobrać krew, ale do złożenia wenflonu będziemy musieli podejść jeszcze raz jutro rano.

Pani doktor powiedziała, że Szymek ma bardzo dobre wyniki i w końcu, około 13:00, zostaliśmy przyjęci  do szpitala. Dzisiaj przyjmowali na onkologię ponad dwadzieścia dzieciaków.

Chemia zaczyna się od jutra.

Na parę godzin poszliśmy na przepustkę do hotelu. Kupiłem kolejne łóżko. Moja żona nie omieszkała mnie poprosić, abym go nie zarwał, jak poprzedniego.

Po powrocie do szpitala oglądałem mecz Anglia – Francja, a potem z sąsiadką – Ukrainką, która jest w tej samej sali co ja ze swoim synem, kibicowałem drużynie ukraińskiej, grającej ze Szwedami. Fajnie grali ci Ukraińcy!

Do tej pory żyłem tak aktywnie, że gdyby nie choroba Szymka, to na pewno nie oglądałbym żadnych meczy, ale teraz moje życie biegnie w zupełnie innym tempie, szczególnie w szpitalu. Tu wszystko płynie wolniej, ciągnie się i niczego nie da się przyśpieszyć.

Tak więc mija nasz pierwszy szpitalny dzień!

Jedna odpowiedź do “Poniedziałek, 11.06.12, godz. 22:34”

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *