Minął drugi tydzień naświetlań

Na szczęście widzimy światło w tunelu!

Dzięki Bogu Szymonek czuje się dobrze.

Nie do końca zdawałam sobie sprawę, jak bardzo groźne mogą być powikłania naświetlań. W środę pierwszy raz był naświetlany Przemek (trochę starszy od naszego syna). Był wesoły i pogodny. Po powrocie z naświetlań położył się spać, ale w pewnym momencie źle się poczuł i w końcu został przewieziony na oddział intensywnej terapii. Nastąpił duży obrzęk mózgu w wyniku naświetlań. Dla nas, mam, był to wielki wstrząs emocjonalny. Dzisiaj lekarze mieli próbować odłączyć chłopca od aparatury podtrzymującej życie.

Byliśmy u dentysty i Szymon poradził sobie tym razem całkiem dobrze. Jakoś się oswaja ze stomatologiem.

Czytaj dalej Minął drugi tydzień naświetlań

Minął pierwszy tydzień naświetlań

Pierwszy tydzień naświetlań minął. Skreśliliśmy pięć dni. U nas tydzień ma pięć dni, bo tyle trwają naświetlania, a sobota i niedziela są wolne, jak w szkole.

Dzięki Bogu Szymon czuje się bardzo dobrze. Przyzwyczaił się do zakładania maski i naświetlanie nie stanowi dla niego problemu.

Przy oddziale Onkologii działa Fundacja „Nasze Dzieci”, która organizuje raz w tygodniu dla dzieci leczonych onkologicznie wycieczki po Warszawie, a także różnego rodzaju  warsztaty i zajęcia plastyczne. W czwartek zabrali nas do manufaktury cukierków, gdzie każde dziecko samodzielnie mogło zrobić 2 lizaki. Dzieci miały ogromną frajdę. Później był McDonald.

Czytaj dalej Minął pierwszy tydzień naświetlań

Kierunek modlitwy

Przez całą chorobę Szymka uczymy się modlitwy o jego wyzdrowienie. Jako, że nie mieliśmy pojęcia o tym w jaki sposób wygląda proces leczenia takiej choroby, modliliśmy się po prostu o to, co przed nami i tak dotarliśmy aż do tego dnia. Zresztą do tej pory żyliśmy z dnia na dzień, nie wiedząc, co przyszłość ma dla nas.

Z drugiej jednak strony, czy ktokolwiek wie, co przyszłość ma dla niego? Najczęściej brniemy przez życie w naszych koleinach i wydaje nam się, że tak będzie ciągnęło się to latami, ale życie zaskakuje nas gwałtownymi „zwrotami akcji” najczęściej w zupełnie nieoczekiwanych momentach.

Czytaj dalej Kierunek modlitwy

Naświetlania ruszyły – zaczęliśmy odliczać dni

Pierwszy dzień naświetlania mamy za sobą.

Szymon bardzo przeżywał i płakał. Nie podobała mu się maska do naświetlania, która go uciska.

Najpierw miał robione badania na symulatorze, a później na aparacie do naświetlań właściwe leczenie. Kiedy dowiedział się, że to pierwsze badanie to „ćwiczenia” i czeka go jeszcze jedno, bardzo się popłakał.

Był jednak dzielny i wytrzymał naświetlanie.

Czytaj dalej Naświetlania ruszyły – zaczęliśmy odliczać dni

Środa, 01.07.12, godz. 10:23

Ola Misia, nie ma łatwo, trzeba nosić! Ale z takim „brzemieniem” da się żyć:)

Szymonek jest z mamą w Warszawie.

Wczoraj zaczęły się naświetlania.

Szymek czuje się na razie dobrze. Nie podoba mu się maska, ale jakoś się przesuwamy.

Po pierwszym dniu bolała go głowa. Przez pierwsze dwa tygodnie będzie na obserwacji w szpitalu, a potem, jeśli wszystko będzie dobrze, pozwolą nam pójść do hotelu.

Później Dorota coś napisze, ale pisanie przychodzi jej raczej trudno.

Ja zostałem z Olą Misią i z Tymkiem.

Czytaj dalej Środa, 01.07.12, godz. 10:23

Zamyka się kolejny etap walki z chorobą Szymka

Przywiozłam Warszawę do przypięcia na lodówkę.

We wtorek o wpół do dziewiątej rano wyruszyłam spod Centrum Zdrowia Dziecka z Szymonkiem do warszawskiego szpitala na Wawelskiej. Tam zrobili mu maskę do naświetleń, a potem tomografię. Chcieli dokładnie określić w jakich punktach powinni go naświetlać.

Do tego szpitala jechałam z innymi rodzicami i dziećmi chorymi na nowotwory. Poznałam mamę, która leczy w różnych szpitalach swoją małą córeczkę już od czterech lat. Była załamana. Mówiła, że już nie ma siły, ale stara się jakoś trzymać ze względu na dziecko.

Czytaj dalej Zamyka się kolejny etap walki z chorobą Szymka

Niedziela, 08.07.12, godz. 14:54

To już ostatni, piąty dzień w szpitalu.

O 15:00 mamy wyjść na wolność.

Szymonek zniósł ten kurs chemii w miarę dobrze. Trochę gorączkował, czasami ze skóry pot ściekał mu dużymi kroplami, histeryzował, a dzisiaj rano haftował, trzymając sobie na wszelki wypadek przez cały czas miskę pod ręką, ale tak ogólnie rzecz biorąc nie było źle.

Jakoś poszło, jest tylko bardzo słaby.

Za nami jest już czwarty kurs chemii.

Czytaj dalej Niedziela, 08.07.12, godz. 14:54

Piątek, 06.07.12, godz. 23:47

Nowy wenflon

Mija nasz trzeci dzień w szpitalu. Prawie wszyscy śpią, a ja postanowiłem zwyczajowo napisać parę zdań, aby podsumować kolejny dzień naszej „podróży”.

Od dwóch dni Szymon bierze chemię.

Dyżurujemy przy jego łóżku na zmianę z moją żoną.

Po godzinie czternastej dostał dreszczy i zaczęła się obniżać temperatura jego ciała. Potem dostał wysokiej gorączki. Podano mu leki.

Płakał i jęczał ponad godzinę.

Czytaj dalej Piątek, 06.07.12, godz. 23:47